System zarządzania produkcją klasy MES porządkuje przede wszystkim jedno: zapis tego, co faktycznie stało się na hali – kto, na czym, ile i jak długo. Nie ustawi norm czasowych, nie poprawi marszrut i nie obsadzi zmiany. Zakład, który tego nie ma spisanego, dostanie po wdrożeniu dokładniejszy, ale wciąż nieuporządkowany obraz własnych procesów.
Co system zarządzania produkcją porządkuje w zakładzie w pierwszej kolejności
System zarządzania produkcją porządkuje najpierw rejestrację zdarzeń: start i koniec operacji, obsadę gniazda, pobranie materiału, liczbę sztuk dobrych i odrzuconych, przyczynę każdego przestoju. To warstwa, której w średnim zakładzie najczęściej nie ma w jednej formie. Jest w zeszycie brygadzisty, na kartkach przy maszynie i w pamięci mistrza zmiany.
Drugi element to karta technologiczna wraz z marszrutą technologiczną: zapis tego, z czego, w jakiej kolejności, na jakich gniazdach i w jakim czasie powstaje wyrób. Bez niej system nie ma wzorca – nie wie, ile operacja ma trwać ani co jest odchyleniem. Kompletność kart technologicznych jest więc warunkiem wejściowym wdrożenia, nie jego rezultatem.
Trzeci to meldunek produkcyjny – pojedynczy wpis albo odczyt, który zamienia zlecenie produkcyjne w ciąg udokumentowanych kroków. Dopiero na tych trzech elementach da się oprzeć resztę: wykrywanie odchyleń od planu realizacji, zestawienia wydajności i rozliczenie zlecenia. Bez nich raport z produkcji jest rekonstrukcją, nie pomiarem, i rozsypuje się przy pierwszym sporze o to, czy partia schodziła z gniazda w czwartek czy w piątek.
Te trzy elementy rozstrzygają też, czy policzone OEE da się obronić. Do samego wskaźnika potrzebne są czas planowany i czas faktycznej pracy maszyny, liczba sztuk dobrych i wadliwych oraz norma czasowa operacji – brak któregokolwiek z nich psuje cały wskaźnik, nie jego część. Przyczyna przestoju do wzoru nie wchodzi, ale bez niej wynik mówi tylko, że jest źle, a nie co poprawić: ewidencja przestojów z jedną pozycją „awaria” nie nadaje się do decyzji inwestycyjnej.
Dlaczego ERP i arkusz nie zastępują systemu zarządzania produkcją – warstwy według ISA-95
ERP i arkusz nie zastępują systemu zarządzania produkcją, ponieważ pracują w innym rytmie i na innym poziomie szczegółowości. Norma ISA-95, przyjęta międzynarodowo jako IEC 62264, porządkuje integrację systemów przedsiębiorstwa w pięciu poziomach, od 0 do 4. ERP to warstwa czwarta, czyli planowanie biznesowe i logistyka. Zarządzanie operacjami produkcyjnymi, a więc miejsce systemów klasy MES, to warstwa trzecia. Arkusz kalkulacyjny nie jest żadną z nich.
|
Warstwa ISA-95 |
Co się w niej dzieje |
Rytm pracy |
Typowy stan bez systemu klasy MES (obserwacja praktyczna) |
|
4 |
planowanie biznesowe i logistyka |
dni, tygodnie |
ERP z modułem zleceń |
|
3 |
zarządzanie operacjami produkcyjnymi |
zmiana, godzina |
arkusz i zeszyt brygadzisty |
|
2 |
monitorowanie i sterowanie procesem |
sekundy, minuty |
panele i sterowniki przy maszynach |
|
1 |
pomiar i wykonanie – czujniki, elementy wykonawcze |
milisekundy |
czujniki bez wyprowadzenia danych |
|
0 |
proces fizyczny |
ciągły |
maszyny, gniazda, ludzie |
Luka między warstwą czwartą a trzecią jest tam, gdzie powstaje większość sporów w średniej firmie. ERP wie, że zlecenie zostało wystawione i zamknięte. Nie wie, że stało sześć godzin, bo czekało na narzędzie, i że połowę partii przerabiano drugi raz. Arkusz to wie, ale tylko jeśli ktoś to wpisał i dopóki ten ktoś pracuje w firmie.
Zakres warstwy wykonawczej opisano długo przed obecnymi systemami. Model funkcjonalny MESA-11, opublikowany w 1997 roku, obejmował jedenaście obszarów, od szczegółowego harmonogramowania przez zarządzanie jakością po akwizycję danych, i pomijał planowanie biznesowe. Granica między planowaniem a wykonaniem nie jest więc wynalazkiem dostawców oprogramowania.
System zarządzania produkcją a normy: wskaźniki, identyfikowalność partii i zapisy
Normy dotykają systemu zarządzania produkcją dwukrotnie: narzucają sposób liczenia wskaźników i wymagają zapisów, których nie da się odtworzyć po fakcie. W części branż to drugie jest warunkiem obecności na rynku.
Wskaźniki dla zarządzania operacjami produkcyjnymi normalizuje ISO 22400-2:2014, odnosząc wskaźniki wyposażenia do jednostek roboczych zdefiniowanych w IEC 62264. Norma definiuje OEE jako iloczyn dostępności, efektywności i wskaźnika jakości, a w załączniku informacyjnym podaje drugi, alternatywny sposób liczenia tego samego wskaźnika, oparty na modelu czasów strat. Dwa zakłady mogą więc podać zbliżone OEE, licząc je dwiema metodami z jednej normy. Sam wskaźnik wywodzi się z metodyki TPM i prac Seiichiego Nakajimy.
Dla żywności i paszy obowiązek zapisu wynika z art. 18 rozporządzenia (WE) nr 178/2002, zatytułowanego w wersji polskiej „Monitorowanie”: monitorowanie żywności, paszy i substancji do nich dodawanych ma być zapewnione na wszystkich etapach produkcji, przetwarzania i dystrybucji, a przedsiębiorstwo musi umieć wskazać, kto dostarczył mu surowiec i którym przedsiębiorstwom wydało wyrób, oraz udostępnić to organom na żądanie. Przepis nie posługuje się pojęciem partii – identyfikowalność partii to sposób realizacji tego obowiązku w praktyce zakładowej.
Druga warstwa wymagań dotyczy każdej branży z systemem zarządzania jakością. ISO 9001:2015 w punkcie o identyfikacji i identyfikowalności wymaga identyfikowania wyjść procesu, czyli wyrobów i usług, gdzie jest to niezbędne dla zgodności, identyfikowania ich statusu wobec wymagań monitorowania i pomiarów, a gdy identyfikowalność jest wymaganiem – nadzoru nad unikalną identyfikacją i zachowania udokumentowanej informacji.
Tu system zarządzania produkcją ma przewagę nad zeszytem, bo powiązanie partii surowca ze zleceniem, gniazdem, zmianą i wynikiem kontroli powstaje w momencie zdarzenia, nie tydzień później. Narzędzie dostarcza jednak tylko zapisu, a odpowiedzialność za jego treść zostaje w zakładzie: audytor patrzy na zapis, nie na oprogramowanie.
Czego system zarządzania produkcją nie naprawi, choć to pokaże
System zarządzania produkcją nie naprawi niczego, co jest decyzją organizacyjną, a nie brakiem danych. Opisze to liczbą, ale pozycje z listy poniżej zostaną po wdrożeniu tam, gdzie były:
- Normy czasowe wzięte z sufitu. System porówna wykonanie z normą, którą dostanie: jeśli norma jest życzeniem, odchylenie mierzy życzenie.
- Nieaktualne marszruty i receptury. Jeśli hala od dwóch lat robi po swojemu, system pokaże rozjazd, a potem odchylenie na każdym zleceniu.
- Brak dyscypliny meldowania. Meldunek wpisywany zbiorczo na koniec zmiany daje sumy, nie czasy operacji.
- Obsada i kwalifikacje. Żaden raport nie zastąpi drugiego ustawiacza na trzeciej zmianie.
- Zwlekanie z decyzją. System pokaże, że gniazdo jest wąskim gardłem od ośmiu miesięcy, ale zakup maszyny pozostaje decyzją właściciela.
- Konflikt o właściciela danych. Jeśli technolog, produkcja i jakość prowadzą trzy wersje prawdy, wdrożenie zmieni tylko nośnik sporu.
Zmienia się natomiast przedmiot rozmowy na odprawie. Zamiast ustalać, co się stało, odprawa zaczyna się od liczb, których nikt nie podważa, i przechodzi do przyczyn. To przesunięcie jest dla kierownictwa większą wartością niż pojedynczy wskaźnik. Skalę rynku pokazuje raport Digi Index 2024: dojrzałość cyfrowa firm średnich wyniosła 2,3 w skali od 0 do 4. Raport mierzy jednak całą firmę, nie sam zapis przebiegu produkcji, więc nie mówi, ile zakładów ma komplet danych z hali.
Rozbieżności między dokumentacją technologiczną a praktyką hali wychodzą przy pierwszym uruchomieniu na jednej linii, nie przy podpisaniu umowy. Oprogramowanie dla średnich zakładów tworzą wyspecjalizowane spółki informatyczne, na przykład warszawska ITCenter, obecna na rynku od 1997 roku. Normy i modele przywołane wyżej są jednak punktem odniesienia dla całej klasy rozwiązań, a nie opisem funkcji któregokolwiek z nich: zakres wskaźników i sposób zbierania danych wynika z oferty dostawcy.
Stan danych, który trzeba sprawdzić przed wyborem systemu zarządzania produkcją
Sprawdzić trzeba przede wszystkim stan własnych danych wejściowych, a dopiero potem funkcje po stronie dostawcy. Rozmowa o tym, jak wygląda wdrożenie systemu klasy MES w zakładzie produkcyjnym, powinna zaczynać się od listy zleceń, gniazd i operacji, a nie od prezentacji funkcji.
Pytania, które warto mieć spisane przed pierwszym spotkaniem:
- Ile wyrobów ma kompletną, aktualną kartę technologiczną z normą czasową, a ile nie ma żadnej.
- Ile operacji w zleceniu zakład chce meldować: każdą, czy tylko wejście i wyjście z gniazda.
- Czy istnieje zamknięta lista przyczyn przestoju i kto ma prawo ją zmieniać.
- Które dane przychodzą z ERP, które wracają do ERP, a które powstają tylko w warstwie wykonawczej.
- Co zakład uznaje za dowód wykonania operacji: wpis operatora, odczyt z maszyny czy potwierdzenie kontroli jakości.
- Kto po stronie zakładu jest właścicielem marszrut i norm czasowych, i w jakim trybie zgłasza się ich zmianę.
Punkt szósty jest pomijany najczęściej, a decyduje o trwałości całego przedsięwzięcia: dane technologiczne starzeją się szybciej niż oprogramowanie, więc bez nazwanego właściciela marszrut system po dwóch latach mierzy wykonanie wobec wzorca, którego nikt już nie uznaje. Odpowiedzi na te sześć pytań warto mieć na piśmie, bo one, a nie zakres funkcji, rozstrzygają o terminie i koszcie. Kryterium oceny dostawcy jest przy tym to samo niezależnie od nazwy: czy potrafi rozmawiać o marszrutach i normach, czy tylko o funkcjach.
O co pyta produkcja i zarząd, zanim system MES wejdzie na halę
Po jakim czasie dane z hali są na tyle pewne, żeby rozliczać na nich zlecenia i premie? Nie wcześniej niż po okresie, w którym kompletność meldunków na każdej zmianie przestaje spadać. Dopóki jedna zmiana melduje inaczej niż pozostałe, porównania między zmianami nie mają podstawy. Premie warto podłączać na końcu, bo wywołują najsilniejszą presję na obejście zapisu.
Co z maszynami bez sterownika i bez możliwości wyprowadzenia sygnału? Nie wypadają z pomiaru, tylko wchodzą na niższej dokładności: przez meldunek ręczny albo terminal przy gnieździe. Trzeba to nazwać wprost w zakresie, bo mieszanie odczytów automatycznych i wpisów ręcznych bez oznaczenia źródła daje wnioski niemożliwe do obrony.
Kto odpowiada za dane, gdy operator nie zamelduje końca operacji? Odpowiedzialność za kompletność zapisu zostaje po stronie zakładu i musi mieć przypisane nazwisko, najczęściej mistrza zmiany. Warto też ustalić, kto rozstrzyga rozbieżność między systemem a stanem na gnieździe i w jakim czasie korekta jest dopuszczalna.
Co zrobić z modułem produkcyjnym, który zakład ma już opłacony w ERP? Decyzja dotyczy nie licencji, a tego, które źródło jest rozstrzygające: dwie równoległe ewidencje kończą się comiesięcznym uzgadnianiem różnic. Jeżeli moduł w ERP zostaje, powinien dostać wąski, nazwany zakres.
Co się dzieje, gdy projekt się przedłuży albo zmieni się kierownik produkcji w trakcie? Ryzyko ponosi ten, kto nie ma ustaleń technologicznych na piśmie. Marszruty, normy i lista przyczyn przestoju powinny być zatwierdzonym dokumentem zakładu, niezależnym od osoby i etapu projektu – inaczej odejście jednej osoby cofa prace o tygodnie.
Artykuł sponsorowany